niedziela, 24 czerwca 2012


Niestety zdjęcia bez ładu ani składu wrzucone, ale na blogu "tam i z powrotem" staram się wrzucać tematycznie:p
niemniej można powiedzieć, że te 3 zdjęcia są 30% rzeczy mega kojarzących się z Amsterdamem, więc jakiś klucz łączący można znaleźć. Mogę jeszcze poszukać pozostałych %, ale niestety nie mam zdjeć:  tulipanów, coffee shopów ani zbliżenia wielkich fryt z majonezem, więc trochę nawaliłam. Pomysł zdjęć-symboli powstał już w pociągu podczas drogi powrotenej, więc realizacją się zajmę (jak Bóg da!) w lutym;)












niedziela, 17 czerwca 2012

Ej...

Wróciłam tydzień temu i przez okres okołosesyjny, zaliczenia, pracę na śmierć zapomniałam jak miło było w "Wenecji Północy". Na szczęście przeglądając zdjęcia choć trochę, na parenaście minut cząstka " TEGO" wróciła;)
Zdjęć jest od groma, więc nadal będę je wrzucać sukcesywnie - w tym tyg. trochę lżej z obowiązkami, to może będzie parę postów!


A! I zamówiłam aparat lomo, więc liczę, że jak już trafi w me ręcę (oby jutro przyszedł listonosz!!!) to  zrobię mnóstwo zdjęć, które również wrzucę:p















niedziela, 10 czerwca 2012

Amsterdam! hasło: R O W E R

Kolejna okazja do porobienia zdjęć, kolejny kop energii oraz kolejna dawka inspiracji. Zdjęć zróbiłam mnóstwo, ale po powrocie dopiero doszło do mnie ile jeszcze zdjęć mogłam zrobić (i to w najbanalniejszych miejscach! jak mogłam na to wpaść 24 h po czasie?!?!)...niemniej:
1.zdjęć będzie trochę i będą one sukcesywnie wstawiana (dzisiajszym hasłem przewodnim jest: ROWER; do hasła pewnie wrócę w kontekście Holandii za jakiś czas, bo od rowerów nie mogłam oderwać wzroku przez cały wyjazd),
2. założyłam nowego bloga, tym razem "podróżniczego". Nie wiem na ile tam znajdziecie multum podstawowych info wyjazdowych, ale będą ciekawostki, legendy miejskie i co tam jeszcze mi zostało w głowie po zwiedzaniu (do historycznych dat niestety nie mam pamięci). Pierwsze posty: Amsterdam.






 (rowerowy parking)








W Amsteramie występuje dziwny proceder wyrzucania rowerów do kanałów. Zakładam, że moze się to wiązać z kosztami złomowania (a łatwiej jest w Amsterdamie wrzucić w nocy rower do kanału, niż w Warszawie stare auto do Wisły). Niemniej setki rowerów zawalają dno i potem barki nie mogę przepływać, więc trzeba kanały oczyszczać. Jako, że jestem mega podjarana, że mogłam zobaczyć coś takiego, to koniecznie wrzucam filmik:D










 i coś z zupełnie innej beczki, by udowodnić, że Amsterdam to nie tylko rowery;)